
Jadę do Escali. Od mojego rozstania z Christianem minęło 5 dni a ja już do niego jadę. Ciekawi mnie czemu nie ma go w GH.
"Ciekawość, to pierwszy stopień do piekła, Anastasio"- przypominam sobie słowa Christiana, gdy pytałam o jego biologiczną matkę. Dojeżdżam pod wielki apartamentowiec. Nie było mnie tu pięć dni a mam wrażenie że nie było mnie tu co najmniej 2 lata. Dlaczego? Te pięć pieprzonych dni były najgorszymi i najdłuższymi dniami mojego życia. Straciłam szarego- mojego szarego, raczej on stracił mnie. Wysiadam z samochodu i idę w stronę windy. O dziwo pamiętam kod, który zawsze wpisywał Christian by dojechać na górę. Wpisuje go. Winda momentalnie się zamyka i zmierza w górę. Kilka minut później Taylor wita mnie- Miło panią widzieć, pani Steele- mówi jakbym co najmniej była jakimś wybawcą- Pan Grey jest bardzo w złym stanie. Proszę za mną. -wskazuje ręką na wejście na górę i idzie w stronę sypialni...Starej "mojej" sypialni. Posłusznie idę za nim. -Panie Grey- puka do drzwi. -Ma pan gościa- mówi
-Niech wejdzie- mówi szorstko Szary. Mój szary. Wchodzę cicho do pokoju a Taylor zamyka drzwi i idzie na dół. Przenoszę wzrok na Christiana. O kurwa. Leży na łóżku wdychając zapach satyny którą się zawsze utulałam. Na jego twarzy widnieje kilku dniowy zarost, na podłodze leżą butelki po różnych rodzajach trunków. A na szafce nocnej...Szybowiec...Szybowiec który mu dałam jak odchodziłam. -Christianie...-szepcze załamana. Momentalnie Christian podnosi się z łóżka- Anastasia- szepczę z bólem przytulając mnie mocno...Szary...Mój szary. Znowu jesteś przy mnie... Odrywam się- Nie będę twoją uległą-mówię bez tchu. Christian marszczy brwi. -Ana...-nie jest dane mu dokończyć, bo mu przerywam.- Jak się ogarniesz porozmawiamy, a teraz proszę żebyś się umył a ja pójdę do pani Jones i poproszę by posprzątała. -kładę ręce na biodrach, lecz Christian mi je zabiera i kładzie a swoich ramionach. Nie opieram się, bo w przypadku Christiana Grey'a skończyłoby się to źle.
-Cholernie tęskniłem-szybko całuję moje usta, a ja wyczuwam mocny odór alkoholu. Wzdycham cicho a on wychodzi z "mojego" starego pokoju. -Taylorze-zwracam się do ochroniarza wychodząc z pokoju- Powiedz pani Jones że proszę ją by posprzątała w tej sypialni. Idę do pana Grey'a- przytakuje Taylor a ja idę do łazienki Christiana. Zastaje go rozmawiającego przez telefon. Podsłuchuje
-Tak Elena, dzisiaj wieczorem-mówi...
Katem oka patrzę na niego. Wchodzę do łazienki. Jestem zła na niego. Cholernie zła. Patrzy na mnie. Oczy ma duże i ciemne.
-Co zrobiłam źle?- pytam. Przybliża się do mnie, momentalnie cała złość znika. Patrzę z miłością w jego szare oczy. Są piękne i tylko moje.
-Uwiodłaś mnie, Anastasio- mruczy to tak cholernie seksownie że budzi się we mnie pożądanie. Chce go tu. Chce go teraz.
-A ty uwiodłeś mnie, Christianie...- szepcze
-Wykąp się ze mną- mówi bez tchu. Przytakuje z uśmiechem. Zdejmuje ze mnie ubrania po kolei całując każdą część ciała, na co odpowiadam jękiem. Gdy wchodzimy do kabiny, Christian przybija mnie do ściany.
-Chce cię tu i teraz-mruczę przez co czuję jak napiera na mnie erekcja.
-Jest pani bardzo niegrzeczna, panno Steele- mruczy
-Uczę się od najlepszych, panie Grey- całuje jego ciepłe wargi. Czuje coś w sobie.To palce Christiana, które sprytnie poruszają się w mym wnętrzu sprawiając że czuje rozkosz na opuszkach palców... Gdy przerywa powracam do rzeczywistości
Katem oka patrzę na niego. Wchodzę do łazienki. Jestem zła na niego. Cholernie zła. Patrzy na mnie. Oczy ma duże i ciemne.
-Co zrobiłam źle?- pytam. Przybliża się do mnie, momentalnie cała złość znika. Patrzę z miłością w jego szare oczy. Są piękne i tylko moje.
-Uwiodłaś mnie, Anastasio- mruczy to tak cholernie seksownie że budzi się we mnie pożądanie. Chce go tu. Chce go teraz.
-A ty uwiodłeś mnie, Christianie...- szepcze
-Wykąp się ze mną- mówi bez tchu. Przytakuje z uśmiechem. Zdejmuje ze mnie ubrania po kolei całując każdą część ciała, na co odpowiadam jękiem. Gdy wchodzimy do kabiny, Christian przybija mnie do ściany.
-Chce cię tu i teraz-mruczę przez co czuję jak napiera na mnie erekcja.
-Jest pani bardzo niegrzeczna, panno Steele- mruczy
-Uczę się od najlepszych, panie Grey- całuje jego ciepłe wargi. Czuje coś w sobie.To palce Christiana, które sprytnie poruszają się w mym wnętrzu sprawiając że czuje rozkosz na opuszkach palców... Gdy przerywa powracam do rzeczywistości
-Christian nie-mówię bez
tchu. Odsuwa się kawałek i patrzy na mnie.-Mogę wiedzieć z kim
rozmawiałeś?-pytam krzyżując ręce na piersiach
-Jja?- jęczy zdziwiony. Pierwszy raz widzę że doprowadziłam go do takiego stanu.
-Christian obiecałeś...-szepczę. Przełyka głośno ślinę. Onieśmieliłam go. Oto chodzi Ana-mówi moja podświadomość
-Christian obiecałeś...-szepczę. Przełyka głośno ślinę. Onieśmieliłam go. Oto chodzi Ana-mówi moja podświadomość
-Rozmawiałem z Eleną...-chwyta mnie za ramiona -Ale to tylko...-przerywam mu.
-Nie "ale", tylko nie
chce już słyszeć nic na jej temat. Żadnych rozmów, żadnych kontaktów,
albo ona albo ja.-mówię wychodząc spod prysznica.
-Tylko ty, Anastasio...-szepcze i całuje moje czoło.
- Christian nie...Potem porozmawiamy. -patrze na niego.- Daj mi porządzić, szary.-mruczę w myślach
-Jeśli mogę cię prosić
przynieś mi telefon z gabinetu- mówi a ja przytakuje. Ubieram się i idę
do gabinetu Christiana. Dostrzegam na mac'u otwartego maila. Siadam
zapatrzona w ekran na krześle i klikam na korespondencje z Eleną.
Nadawca: Elena Lincoln
Temat: smyranie pejczem
Adresat: Christian Grey
data: 1 czerwca 2011 godzina: 11:35
Czyżby twojej Anie znudziło się smyranie pejczem w pokoju zabaw?
Elena Lincoln
Nadawca:Christian Grey
temat:Smyranie pejczem
data:1 czerwca 2011 godzina: 11:40
Adresat: Elena Lincoln
Nie odpowiem na pytanie. Gdybym mógł cofnąć czas nigdy odkąd ją poznałem nie wziąłbym do ręki pejcza. Kocha mnie a ja ją.
Christian Grey, załamany i zakochany prezes Grey Enterprises Holdings inc.
-Anastasio...-słyszę głos Christiana. Natychmiastowo wstaję z fotela i poprawiam się jego oczy są ciemne..O kurwa
***
Tak prezentuje się pierwszy rozdział nowego opowiadania :) Myślę że wam się spodoba
~ Wiktoria Grey
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz