wtorek, 29 września 2015

Rozdział I- "Czuły szary"


 

Jadę do Escali. Od mojego rozstania z Christianem minęło 5 dni a ja już do niego jadę. Ciekawi mnie czemu nie ma go w GH.
"Ciekawość, to pierwszy stopień do piekła, Anastasio"- przypominam sobie słowa Christiana, gdy pytałam o jego biologiczną matkę. Dojeżdżam pod wielki apartamentowiec. Nie było mnie tu pięć dni a mam wrażenie że nie było mnie tu co najmniej 2 lata. Dlaczego? Te pięć pieprzonych dni były najgorszymi i najdłuższymi dniami mojego życia. Straciłam szarego- mojego szarego, raczej on stracił mnie. Wysiadam z samochodu i idę w stronę windy. O dziwo pamiętam kod, który zawsze wpisywał Christian by dojechać na górę. Wpisuje go. Winda momentalnie się zamyka i zmierza w górę. Kilka minut później Taylor wita mnie- Miło panią widzieć, pani Steele- mówi jakbym co najmniej była jakimś wybawcą- Pan Grey jest bardzo w złym stanie. Proszę za mną. -wskazuje ręką na wejście na górę i idzie w stronę sypialni...Starej "mojej" sypialni. Posłusznie idę za nim. -Panie Grey- puka do drzwi. -Ma pan gościa- mówi
-Niech wejdzie- mówi szorstko Szary. Mój szary. Wchodzę cicho do pokoju a Taylor zamyka drzwi i idzie na dół. Przenoszę wzrok na Christiana. O kurwa. Leży na łóżku wdychając zapach satyny którą się zawsze utulałam. Na jego twarzy widnieje kilku dniowy zarost, na podłodze leżą butelki po różnych rodzajach trunków. A na szafce nocnej...Szybowiec...Szybowiec który mu dałam jak odchodziłam. -Christianie...-szepcze załamana. Momentalnie Christian podnosi się z łóżka- Anastasia- szepczę z bólem przytulając mnie mocno...Szary...Mój szary. Znowu jesteś przy mnie... Odrywam się- Nie będę twoją uległą-mówię bez tchu. Christian marszczy brwi. -Ana...-nie jest dane mu dokończyć, bo mu przerywam.- Jak się ogarniesz porozmawiamy, a teraz proszę żebyś się umył a ja pójdę do pani Jones i poproszę by posprzątała. -kładę ręce na biodrach, lecz Christian mi je zabiera i kładzie a swoich ramionach. Nie opieram się, bo w przypadku Christiana Grey'a skończyłoby się to źle.
-Cholernie tęskniłem-szybko całuję moje usta, a ja wyczuwam mocny odór alkoholu. Wzdycham cicho a on wychodzi z "mojego" starego pokoju. -Taylorze-zwracam się do ochroniarza wychodząc z pokoju- Powiedz pani Jones że proszę ją by posprzątała w tej sypialni. Idę do pana Grey'a- przytakuje Taylor a ja idę do łazienki Christiana. Zastaje go rozmawiającego przez telefon. Podsłuchuje
-Tak Elena, dzisiaj wieczorem-mówi...
Katem oka patrzę na niego. Wchodzę do łazienki. Jestem zła na niego. Cholernie zła. Patrzy na mnie. Oczy ma duże i ciemne.
-Co zrobiłam źle?- pytam. Przybliża się do mnie, momentalnie cała złość znika. Patrzę z miłością w jego szare oczy. Są piękne i tylko moje.
-Uwiodłaś mnie, Anastasio- mruczy to tak cholernie seksownie że budzi się we mnie pożądanie. Chce go tu. Chce go teraz.
-A ty uwiodłeś mnie, Christianie...- szepcze
-Wykąp się ze mną- mówi bez tchu. Przytakuje z uśmiechem. Zdejmuje ze mnie ubrania po kolei całując każdą część ciała, na co odpowiadam jękiem. Gdy wchodzimy do kabiny, Christian przybija mnie do ściany.
-Chce cię tu i teraz-mruczę przez co czuję jak napiera na mnie erekcja.
-Jest pani bardzo niegrzeczna, panno Steele- mruczy
-Uczę się od najlepszych, panie Grey- całuje jego ciepłe wargi. Czuje coś w sobie.To palce Christiana, które sprytnie poruszają się w mym wnętrzu sprawiając że czuje rozkosz na opuszkach palców... Gdy przerywa powracam do rzeczywistości
-Christian nie-mówię bez tchu. Odsuwa się kawałek i patrzy na mnie.-Mogę wiedzieć z kim rozmawiałeś?-pytam krzyżując ręce na piersiach
-Jja?- jęczy zdziwiony. Pierwszy raz widzę że doprowadziłam go do takiego stanu.
-Christian obiecałeś...-szepczę. Przełyka głośno ślinę. Onieśmieliłam go. Oto chodzi Ana-mówi moja podświadomość
-Rozmawiałem z Eleną...-chwyta mnie za ramiona -Ale to tylko...-przerywam mu.
-Nie "ale", tylko nie chce już słyszeć nic na jej temat. Żadnych rozmów, żadnych kontaktów, albo ona albo ja.-mówię wychodząc spod prysznica.
-Tylko ty, Anastasio...-szepcze i całuje moje czoło.
- Christian nie...Potem porozmawiamy. -patrze na niego.- Daj mi porządzić, szary.-mruczę w myślach
-Jeśli mogę cię prosić przynieś mi telefon z gabinetu- mówi a ja przytakuje. Ubieram się i idę do gabinetu Christiana. Dostrzegam na mac'u otwartego maila. Siadam zapatrzona w ekran na krześle i klikam na korespondencje z Eleną.
Nadawca: Elena Lincoln 
Temat: smyranie pejczem
 Adresat: Christian Grey 
data: 1 czerwca 2011 godzina: 11:35
Czyżby twojej Anie znudziło się smyranie pejczem w pokoju zabaw?
Elena Lincoln

Nadawca:Christian Grey 
temat:Smyranie pejczem 
data:1 czerwca 2011 godzina: 11:40
Adresat: Elena Lincoln
Nie odpowiem na pytanie. Gdybym mógł cofnąć czas nigdy odkąd ją poznałem nie wziąłbym do ręki pejcza. Kocha mnie a ja ją.
Christian Grey, załamany i zakochany prezes Grey Enterprises Holdings inc.

-Anastasio...-słyszę głos Christiana. Natychmiastowo wstaję z fotela i poprawiam się jego oczy są ciemne..O kurwa
***
Tak prezentuje się pierwszy rozdział nowego opowiadania :) Myślę że wam się spodoba
~ Wiktoria Grey

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz